Sekret Michaela Caine’a

23 października 2010
Słynny brytyjski aktor sir Michael Caine wyznał ostatnio, że pomógł swojemu nieuleczalnie choremu ojcu odejść z tego świata, nakłaniając lekarzy, by podali mu śmiertelną dawkę leku.
Caine tłumaczył, że nie mógł patrzeć na potworne cierpienia swojego ojca. Zadeklarował też, że popiera eutanazję na życzenie w sytuacjach, “kiedy życie staje się nie do zniesienia”.
Aktor, który utrzymywał okoliczności śmierci ojca w tajemnicy przed matką, dopiero teraz ujawnił prawdę o tym, co wydarzyło się w 1957 roku.
56-letni Maurice Micklewhite, pracujący jako tragarz na targu rybnym w Billingsgate, umierał na raka wątroby, gdy jego syn Michael odwiedził go w szpitalu St Thomas w południowym Londynie.
– Ojciec tak strasznie cierpiał, że powiedziałem do lekarza: Czy nie można by czegoś zrobić… dać mu za dużą dawkę i skrócić to?. Bo naprawdę chciałem, żeby to się skończyło – wspomina aktor w wywiadzie. – Lekarz odpowiedział: “O nie, nie, nie możemy tego zrobić”. Ale potem, kiedy wychodziłem, szepnął mi: “Proszę przyjść o północy”. Przyszedłem więc i mój ojciec zmarł pięć po dwunastej. A więc jednak to zrobili.
Spytany, czy jest zwolennikiem eutanazji na życzenie, sir Michael odpowiada: – Owszem, o ile ktoś znajduje się w stanie, w którym nie może już wytrzymać i pragnie odejść. Oczywiście nikomu nie kazałbym podejmować takiej decyzji, ale ja o to poprosiłem. Mój ojciec był wtedy półprzytomny. Nie byłby w stanie powiedzieć, że chce umrzeć. Lekarze oceniali, że i tak zostały mu może trzy lub cztery dni życia.
Nick Ferrari, który przeprowadził wywiad z 77-letnim aktorem w radiu Classic FM, spytał, czy jego matka, Ellen, poznała prawdę. – Nie. Nigdy, przenigdy jej o tym nie powiedziałem.
Aktor został ostro skrytykowany przez przeciwników eutanazji. Alistair Thompson, rzecznik organizacji Care Not Killing, podkreśla: – Wobec eutanazji zawsze jest jakaś alternatywa. Mamy w kraju świetnych lekarzy, znakomite hospicja oraz środki, dzięki którym nieuleczalnie chorzy pacjenci nie czują bólu ani nie męczą się. Ten system opieki jest rozwijany od wielu lat, a eksperci, z którymi regularnie współpracujemy, nie widzą konieczności legalizacji eutanazji. Nie ma żadnego sensu wprowadzać tak drastycznej metody, która jest zarówno okrutna, jak i niepotrzebna.
Sir Michael zawsze wyrażał się z wielkim szacunkiem o swym ojcu i żałował, że nie doczekał on sukcesów syna na wielkim ekranie. “Kiedy umierał, byłem spłukany, bez pracy i świeżo po rozwodzie. Miał mnie za obiboka – powiedział niegdyś Caine. – Jestem do niego bardzo podobny, skóra zdjęta z ojca. Z tym, że on nigdy się nie przebił, choć był bardzo inteligentny, dużo bystrzejszy ode mnie. Musiał sam nauczyć się czytać i pisać”.
Gwiazdor “Zulusa”, “Alfiego” i “Włoskiej roboty” pierwotnie nosił nazwisko ojca i imię po nim, ale zmienił je, gdy rozpoczynał karierę aktorską.
Bolesne doświadczenia związane ze śmiercią ojca pomogły mu w odegraniu sceny w filmie “Ostatnia prośba” z 2001 roku. – To było dziwne. Wyglądało to bardzo wiarygodnie, bo mój ojciec też umarł na raka w szpitalu St Thomas, a ja po prostu odtworzyłem jego śmierć. To była metoda Stanisławskiego doprowadzona do skrajności. Normalnie nikt nie chciałby tego robić, wierzcie mi – opowiada.
Ellen Micklewhite, z zawodu sprzątaczka, zmarła w 1989 roku, do końca życia ukrywając swój własny sekret. Na kilka lat przed swym małżeństwem urodziła nieślubne dziecko, syna Davida, którego oddała pod opiekę Armii Zbawienia. Chłopiec cierpiał na epilepsję i spędził życie w przytułku. Matka odwiedzała go przez 50 lat w każdy poniedziałek, nikomu o tym nie mówiąc.
Dopiero kilka lat po śmierci matki Caine dowiedział się od dziennikarzy jednej z gazet, że ma brata. – Byłem zdumiony, że udało jej się oszukiwać nas przez tyle lat i bywać u niego w każdy poniedziałek – mówi. Aktor odnalazł Davida i odwiedzał go później regularnie aż do jego śmierci.
Autor: Anita Singh
Źródła: Daily Telegraph

Słynny brytyjski aktor sir Michael Caine wyznał ostatnio, że pomógł swojemu nieuleczalnie choremu ojcu odejść z tego świata, nakłaniając lekarzy, by podali mu śmiertelną dawkę leku.
Caine tłumaczył, że nie mógł patrzeć na potworne cierpienia swojego ojca. Zadeklarował też, że popiera eutanazję na życzenie w sytuacjach, “kiedy życie staje się nie do zniesienia”.
Aktor, który utrzymywał okoliczności śmierci ojca w tajemnicy przed matką, dopiero teraz ujawnił prawdę o tym, co wydarzyło się w 1957 roku.
56-letni Maurice Micklewhite, pracujący jako tragarz na targu rybnym w Billingsgate, umierał na raka wątroby, gdy jego syn Michael odwiedził go w szpitalu St Thomas w południowym Londynie.
– Ojciec tak strasznie cierpiał, że powiedziałem do lekarza: Czy nie można by czegoś zrobić… dać mu za dużą dawkę i skrócić to?. Bo naprawdę chciałem, żeby to się skończyło – wspomina aktor w wywiadzie. – Lekarz odpowiedział: “O nie, nie, nie możemy tego zrobić”. Ale potem, kiedy wychodziłem, szepnął mi: “Proszę przyjść o północy”. Przyszedłem więc i mój ojciec zmarł pięć po dwunastej. A więc jednak to zrobili.
Spytany, czy jest zwolennikiem eutanazji na życzenie, sir Michael odpowiada: – Owszem, o ile ktoś znajduje się w stanie, w którym nie może już wytrzymać i pragnie odejść. Oczywiście nikomu nie kazałbym podejmować takiej decyzji, ale ja o to poprosiłem. Mój ojciec był wtedy półprzytomny. Nie byłby w stanie powiedzieć, że chce umrzeć. Lekarze oceniali, że i tak zostały mu może trzy lub cztery dni życia.
Nick Ferrari, który przeprowadził wywiad z 77-letnim aktorem w radiu Classic FM, spytał, czy jego matka, Ellen, poznała prawdę. – Nie. Nigdy, przenigdy jej o tym nie powiedziałem.
Aktor został ostro skrytykowany przez przeciwników eutanazji. Alistair Thompson, rzecznik organizacji Care Not Killing, podkreśla: – Wobec eutanazji zawsze jest jakaś alternatywa. Mamy w kraju świetnych lekarzy, znakomite hospicja oraz środki, dzięki którym nieuleczalnie chorzy pacjenci nie czują bólu ani nie męczą się. Ten system opieki jest rozwijany od wielu lat, a eksperci, z którymi regularnie współpracujemy, nie widzą konieczności legalizacji eutanazji. Nie ma żadnego sensu wprowadzać tak drastycznej metody, która jest zarówno okrutna, jak i niepotrzebna.
Sir Michael zawsze wyrażał się z wielkim szacunkiem o swym ojcu i żałował, że nie doczekał on sukcesów syna na wielkim ekranie. “Kiedy umierał, byłem spłukany, bez pracy i świeżo po rozwodzie. Miał mnie za obiboka – powiedział niegdyś Caine. – Jestem do niego bardzo podobny, skóra zdjęta z ojca. Z tym, że on nigdy się nie przebił, choć był bardzo inteligentny, dużo bystrzejszy ode mnie. Musiał sam nauczyć się czytać i pisać”.
Gwiazdor “Zulusa”, “Alfiego” i “Włoskiej roboty” pierwotnie nosił nazwisko ojca i imię po nim, ale zmienił je, gdy rozpoczynał karierę aktorską.
Bolesne doświadczenia związane ze śmiercią ojca pomogły mu w odegraniu sceny w filmie “Ostatnia prośba” z 2001 roku. – To było dziwne. Wyglądało to bardzo wiarygodnie, bo mój ojciec też umarł na raka w szpitalu St Thomas, a ja po prostu odtworzyłem jego śmierć. To była metoda Stanisławskiego doprowadzona do skrajności. Normalnie nikt nie chciałby tego robić, wierzcie mi – opowiada.
Ellen Micklewhite, z zawodu sprzątaczka, zmarła w 1989 roku, do końca życia ukrywając swój własny sekret. Na kilka lat przed swym małżeństwem urodziła nieślubne dziecko, syna Davida, którego oddała pod opiekę Armii Zbawienia. Chłopiec cierpiał na epilepsję i spędził życie w przytułku. Matka odwiedzała go przez 50 lat w każdy poniedziałek, nikomu o tym nie mówiąc.
Dopiero kilka lat po śmierci matki Caine dowiedział się od dziennikarzy jednej z gazet, że ma brata. – Byłem zdumiony, że udało jej się oszukiwać nas przez tyle lat i bywać u niego w każdy poniedziałek – mówi. Aktor odnalazł Davida i odwiedzał go później regularnie aż do jego śmierci.
Autor: Anita SinghŹródła: Daily Telegraph

Zaprotestuj przeciw homoseksualnej prowokacji w Warszawie!

4 lipca 2010

Kurier Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi nr 128, 30 czerwca 2010 r.

17 lipca 2010 r. ma odbyć się w Warszawie „Europride” – ogólnoeuropejska parada homoseksualistów. Jest to kolejna prowokacja ze strony homoseksualnych aktywistów. Już sam wybór słów Jana Pawła II „Nie lękajcie się“ na hasło kampanii przed paradą jest ordynarną prowokacją wymierzoną w Kościół.

Czy wiesz:

* kto sponsoruje tego typu parady?
Są to bardzo często zachodnie organizacje z natury swojej wrogie religii i wartościom chrześcijańskim.

* jak wygląda taka parada?
Jest to przemarsz roznegliżowanych dewiantów zachowujących się w sposób obsceniczny.

* jakie hasła głoszone są w trakcie parady?
Najczęściej są to hasła antykatolickie, drwiące z religii – np. „Nie mam Boga w sercu”, „Katolik=homofob” , „Módl się w domu po kryjomu”.

Czy popierasz takie działania?

Jeśli NIE, to przyłącz się do nas! Odwiedź stronę internetową Protestuj.pl i wyślij protest do Prezydenta Miasta Warszawy!

Nie pozwól, aby doszło do publicznej demoralizacji w stolicy Polski!

Nie dopuść, aby publicznie promowano postawy wrogie rodzinie i wartościom chrześcijańskim!

Nie zwlekaj! Zobacz co stało się na Zachodzie, gdzie homoseksualiści już są grupą uprzywilejowaną.

PODPISZ PROTEST I WYŚLIJ do Prezydenta Miasta Warszawy

Jeżeli jesteś katolikiem, to odmów również różaniec w intencji wynagrodzenia Maryi Królowej Polski za publiczną promocję grzechów przeciw naturze.

Apel do polskich naukowców!

3 lipca 2010

Szanowni Państwo!

Jako prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka zwracam się z apelem do polskich naukowców o podjęcie obywatelskich działań zmierzających do obrony ks. Marka Gancarczyka, redaktora naczelnego “Gościa Niedzielnego”, skazanego przez Sąd Apelacyjny w Katowicach w sprawie wytoczonej przez p. Alicji Tysiąc.

Przed kilkoma dniami redakcja “Gościa Niedzielnego” złożyła do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego wniosek o kasację wyroku oraz wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonego wyroku.

Ośmielam się prosić o zaznajomienie się z moim listem otwartym do p. sędzi Ewy Tkocz oraz krótkim tekstem dr. Leszka Boska.

Zapraszam także do odwiedzenia naszego serwisu internetowego www.pro-life.pl

Łączę wyrazy należnego szacunku

dr inż. Antoni Zięba
prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka

Mail ostatniej szansy – ustawa przemocowa

21 czerwca 2010

Witamy,

Dziękujemy za poparcie protestu przeciwko ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Dzięki temu, że na stronie rzecznikrodzicow.pl zebrało się nas aż 45 tysięcy, naszych racji wysłuchali szefowie klubów parlamentarnych, Senat i Minister Pracy. Mogliśmy zaprosić do Polski eksperta ze Szwecji, Panią Ruby Harrold-Claesson, która mówiła politykom jak ogromne szkody przyniosła rodzinom podobna ustawa prowadzona 30 lat temu w Szwecji.

Po naszych wspólnych działaniach w projekcie pojawiły się ważne, choć wciąż zbyt drobne, poprawki. Ustawa została przyjęta przez sejm 10 czerwca. Niestety nadal jest bardzo szkodliwa.

Marszałek sejmu p.o. Prezydenta ma czas do 5 lipca by ją podpisać lub zawetować.

Mamy teraz ostatnią szansę powiedzieć głośno, że nie zgadzamy się na przepisy, które traktują zwykłych rodziców jak przestępców.

Co można zrobić?

1. Napisz do marszałka Komorowskiego prośbę o weto. Możesz przesłać też zdjęcie swojej niepatologicznej rodziny. Tu znajdziecie opis akcji, wzór listu i adresy e-mail

2. Dołącz do prośby o weto na Facebooku, najlepiej również ze zdjęciem.

3. Prześlij tego maila wszystkim krewnym i znajomym!

Wspólnie działajmy dla dobra naszych rodzin. Nikt za nas tego nie zrobi.

Pozdrawiamy serdecznie

Tomasz i Karolina Elbanowscy w imieniu Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców

Joanna Krupska w imieniu Związku Dużych Rodzin 3+ (www.3plus.pl)

Polska Federacja Ruchów Obrony Życia – 27 kwietnia – Narodowym Dniem Pokuty za grzechy przeciwko życiu człowieka

23 kwietnia 2010

Kilkudziesięciu katolików związanych z polskim środowiskiem obrońców życia i rodziny wystąpiło z apelem, by 27 kwietnia stał się Narodowym Dniem Pokuty za grzechy przeciwko życiu człowieka. Data nawiązuje do kolejnej rocznicy uchwalenia w okresie komunizmu ustawy aborcyjnej (27 kwietnia 1956 r.), której konsekwencje okazały się tragiczne dla naszego kraju. Na skutek obowiązującego prawa, zginęło w Polsce ponad 20 milionów dzieci poczętych. Ten śmiercionośny „marsz” ograniczyła dopiero ustawa z 7 stycznia 1993 o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Niemniej w Polsce wciąż są zabijane dzieci w okresie prenatalnego rozwoju. Wobec tego nie można pozostać obojętnym.

Tekst apelu:

27 kwietnia minie kolejna bolesna rocznica uchwalenia w 1956 roku – w warunkach komunistycznego terroru – ustawy aborcyjnej. Skutki tej zbrodniczej ustawy obowiązującej aż do 7 stycznia 1993 roku, oka-zały się niezwykle tragiczne dla naszego narodu: okrutna śmierć ponad 20 milionów nienarodzonych dzieci, obciążenie wielkim grzechem sumień ustawodawców, milionów ojców, matek, pracowników służby zdrowia, dziennikarzy…

Dziękujemy Wszechmocnemu Bogu za anulowanie zbrodniczej ustawy aborcyjnej, dziękujemy za rosnący w całym społeczeństwie szacunek wobec życia poczętych dzieci, za Sługę Bożego Jana Pawła II uznawanego za największego na świecie obrońcę człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, za rosnące szeregi obrońców życia w naszej Ojczyźnie. Dziękując Wszechmocnemu Bogu za błogosławieństwo w dziele obrony życia, musimy także dostrzec ogrom zła, które wydarzyło się na naszej polskiej ziemi wskutek zanegowania V Przykazania Bożego “Nie zabijaj!”: śmierć ponad 20 milionów nienarodzonych dzieci.

Bóg, jedyny Dawca i Pan Życia, poprzez swoich proroków ostrzegał: “Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!”. Słudzy Boży: ksiądz kardynał Stefan Wyszyński i ksiądz kardynał Karol Wojtyła wielokrotnie ostrzegali przed tragicznymi konsekwencjami tej straszliwej “rzezi niewiniątek”, która działa się w naszym kraju.

Bóg – Dawca życia jest Bogiem Wszechmocnym i Miłosiernym. Prośmy Go więc z głęboką skruchą i pokorą, ale także z wielką ufnością o przebaczenie winnym i o miłosierdzie dla całego narodu.
Prośmy z ufnością o miłosierdzie dla każdej matki, której zabrakło miłości macierzyńskiej.
Prośmy o miłosierdzie dla każdego ojca, który uciekł od odpowiedzialności za życie swego dziecka i nie stanął w jego obronie.
Prośmy o miłosierdzie dla lekarzy i pielęgniarek, których ręce zostały wykorzystane przeciw życiu nienarodzonych dzieci.
Prośmy o miłosierdzie dla ustawodawców, którzy umożliwili zabijanie najmniejszych Polaków.
Prośmy o miłosierdzie dla tych, którzy poprzez procedurę in-vitro niszczą poczęte istoty ludzkie.

Niech naszą modlitwę przebłagalną w imię Jezusa Chrystusa wspierają post i uczynki miłosierdzia.

Niech każdy katolik, do którego dotrze ten apel, włączy się w narodową ekspiację poprzez uczestnictwo we Mszy Świętej, odmówienie Różańca Świętego czy Koronki do Bożego Miłosierdzia. Prośmy i zachęcajmy innych do włączenia się w obchody Narodowego Dnia Pokuty za grzechy przeciw życiu człowieka.

Niech 27 kwietnia stanie się ogólnonarodowym dniem wielkiego modlitewnego wołania do Boga o przebaczenie i miłosierdzie dla całego narodu.

Niech Maryja – Matka miłosiernego Syna Bożego Jezusa Chrystusa, Królowa Polski i Matka Miłosierdzia -
zechce być naszą Przewodniczką i Nadzieją w dziele narodowej pokuty za grzechy przeciw życiu człowieka.

Małgorzata Bal – członek Zarządu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
Henryk Bejda – redaktor naczelny Miesięcznika Rodzin Katolickich “Cuda i Łaski Boże”
prof. dr hab. med. Zbigniew Chłap, Kraków
Katarzyna Cegielska – redaktor “Naszego Dziennika”
Halina i Czesław Chytrowie – animatorzy Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, Kraków
Krzysztof Cyganik – redaktor naczelny “Informatora Pielgrzyma”
dr Rafał Czupryk – historyk, Rzeszów
Józef Dąbrowski – prezes Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich
dr hab. inż. Joanna Dulińska – redaktor naczelna Miesięcznika Rodzin Katolickich “Nasza Arka”
Anna Dyndul – sekretarz Zarządu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
lek. med. Barbara Frączek – prezes Stowarzyszenia “Tak Życiu”
prof. dr hab. Piotr Paweł Gach, Lublin
Władysława Goliat – instruktorka diecezjalna Duszpasterstwa Rodzin Diecezji Sandomierskiej
Jan Hajduga – prezes Rycerstwa Niepokalanej, Dąbrowa Tarnowska
Kinga Hebda – redaktor naczelna Dwutygodnika Młodzieży Katolickiej “Nasza Droga”
Dariusz Hybel – zastępca redaktora naczelnego Magazynu “Głos dla Życia”
Tomasz Januszewski – harcmistrz ZHP, Rzeszów
Małgorzata Jarosiewicz – Fundacja “Misja Rodzinna”
dr Kazimierz Kapera – prezydent Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rodzin Katolickich
prof. dr hab. inż. Janusz Kawecki, Kraków
prof. dr hab. Andrzej Kaźmierczak, Warszawa
dr inż. Adam Kisiel – redaktor naczelny Tygodnika Rodzin Katolickich “Źródło”
Lidia Klempis – prezes Fundacji “Wiedzieć Jak”
Mirosław Koper – prezes Katolickiego Stowarzyszenia Obrony Życia w Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej
Jacek Kotula – przewodniczący Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Contra In Vitro
Teresa Król – zastępca redaktora naczelnego Miesięcznika Nauczycieli i Wychowawców Katolickich “Wychowawca”
Zofia Kudyba – animatorka Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, Świdnica
dr Anna Kwiatkowska – prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej
Leszek Langer – redaktor naczelny Ogólnopolskiego Magazynu “Serce Innym”
Piotr Mazur – członek Zarządu Towarzystwa Gimnastycznego “Sokół” w Lublinie
prof. dr hab. med. Alina T. Midro, Białystok
dr Henryk Midro – prezes Białostockiego Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich
Bogdan Nowacki – prezes Stowarzyszenia Obrońców Życia “Evangelium Vitae” w Ełku
Elżbieta Nowokuńska – prezes Zarządu Głównego Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego “Soli Deo”
dr hab. Janina Palus – prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Rodziców
Alina Petrowa-Wasilewicz – przewodnicząca Krajowej Rady Katolików Świeckich
Agnieszka Piwko – redaktor naczelna “Tygodnia Nowosądeckiego”
Bronisław Podosek – członek Zarządu Narodowego Rycerstwa Niepokalanej
dr med. Wanda Półtawska, dr h.c.
prof. dr hab. Andrzej Półtawski filozof, Kraków
prof. dr hab. med. Ludwika Sadowska, Wrocław
Agata Schonborn – przewodnicząca Akademickiego Ruchu Misyjnego
Rafał Sikora – Wielki Rycerz Rady Rycerzy Kolumba nr 14955, Częstochowa
Rafał Siwek – przewodniczący Prezydium Krajowej Rady Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży
Sławomir Skiba – redaktor naczelny dwumiesięcznika “Polonia Christiana”
Ewa Skwarczyńska – przewodnicząca Zarządu Oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy w Krakowie
Joanna Szałata – współorganizator “Marszu dla Życia” w Szczecinie, kierownik Ośrodka “Z pomocą rodzinie” Katolickiego Stowarzyszenia “Civitas Christiana”, Szczecin
Halina Szydełko – prezes Akcji Katolickiej w Polsce
Kazimierz Świtalski – przewodniczący Klubu Inteligencji Katolickiej w Częstochowie
dr Beata Trzcińska – prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Kobiet
Arkadiusz Urban – Wielki Rycerz Rady Rycerzy Kolumba nr 14803, Warszawa
Katarzyna Urban – sekretarz redakcji zeszytów problemowych “Służba Życiu”
Maria Weigel-Milleret – prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Nauczycieli i Wychowawców
Maria Wilczek – redaktor naczelna miesięcznika “List do Pani”
dr Józef Winiarski – redaktor naczelny Miesięcznika Nauczycieli i Wychowawców Katolickich “Wychowawca”
dr Paweł Wosicki – prezes Zarządu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia
dr inż. Tadeusz Wrona – były prezydent Częstochowy
dr hab. Jadwiga Wronicz – prezes Fundacji Źródło, Kraków
Krystyna Zając – prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych im. św. G. B. Molli
dr inż. Antoni Zięba – współorganizator Krucjaty Modlitwy w Obronie Poczętych Dzieci

Źródło :

http://www.prolife.com.pl/pg/pl/wiadomosci/27_kwietnia_narodowym_dniem.html

Fronda.pl – Młode Hiszpanki zachęcane do aborcji rabatem

22 kwietnia 2010

“Dla kobiet przed trzydziestką aborcja 20 proc. taniej” – to najnowsza oferta “usług zdrowotnych” dwóch klinik w Andaluzji. Obrońcy życia są przerażeni tym, jak nową rządową ustawę wykorzystuje biznes aborcyjny. – Hiszpania zwariowała! – mówią.

Informację o promocji na zabijanie nienarodzonych dzieci, z której mogą skorzystać kobiety przed trzydziestką, podał kilka dni temu hiszpański dziennik „ABC”. Grupy pro-life nie mogą wyjść ze zdziwienia. – Rząd, który zezwala na tego typu promocję śmierci nie może już niżej upaść – mówią.
- Hiszpania zwariowała – komentuje Hiszpańska Federacja Ruchów Pro-Life i dodaje, że region Andaluzja „kompletnie się pogubiła”. – To smutne w jaki sposób śmierć staje się biznesem, i że rabaty daje się tym, którzy zabijają własne dzieci – napisała Federacja w specjalnym oświadczeniu.
Obrońcy życia zaznaczają, że takie handlowanie śmiercią nienarodzonych jest nie tylko poniżające dla dzieci, ale także dla matek. – Nie oferuje się im pomocy by dały sobie radę w przyszłości z nowym życiem, ale zachęca się je, by podejmowały nieodwracalną decyzję, która może zrujnować ich życie – czytamy w oświadczeniu cytowanym przez Catholic News Agency.

Źródło : Fronda.pl

Zmarł pionier ruchów pro-life

31 marca 2010

Zmarł pionier ruchów pro-life

Ojciec Paul Marx zmarł w stanie Minessota w sobotę 20 marca krótko po godzinie 8 czasu lokalnego. Był założycielem Human Life International, największej międzynarodowej organizacji obrońców życia, a następnie współtwórcą (wraz ze Stephenem Mosherem) Population Research Institute.

Przez papieża Jana Pawła II nazwany był „Apostołem Życia”. Ojciec święty powiedział mu kiedyś: „Wykonujesz najważniejszą pracę na ziemi”.

Urodził się 8 maja 1920 r. w rodzinie farmerskiej, jako 15 z 17 dzieci. Gdy miał 15 lat wstąpił do seminarium ojców benedyktynów. W 1947 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był doktorem socjologii, napisał wiele książek i setki artykułów poświęconych problematyce ochrony życia i rodziny.

Pierwsza i jedna z najsłynniejszych jego książek była zatytułowana: Handlarze śmiercią: Wojna z nienarodzonymi (The Death Peddlers: War on the Unborn). Już w 1971 r. powołał do istnienia Centrum Życia Ludzkiego (Human Life Centem). Podróżując do wielu krajów inspirował powstawanie i działalność ruchów pro life w różnych zakątkach Ziemi. W 1980 roku powołał Human Life International jako ogólnoświatową organizację mogącą dać odpór proaborcyjnej, Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa (IPPF). Wielokrotnie atakowany za nieustępliwą postawę strażnika ludzkiego prawa do życia, potrafił przyciągnąć do współpracy wybitnych lekarzy, dziennikarzy i polityków.

Pogrzeb wybitnego duchownego odbędzie się w piątek 26 marca, w benedyktyńskim Opactwie Św. Jana w Collegeville (Minessota, USA).

Za: LifeSiteNews.com, HLI-Polska; prolife.com.pl

Kultura ludzkiego życia

29 marca 2010

Juan Luis Lorda jest profesorem teologii i księdzem z Opus Dei. Prowadzi zajęcia z antropologii i etyki dla studentów prawa w Hiszpanii. Oto wywiad, jakiego udzielił dla opusdei.pl przy okazji swego pobytu w Polsce.

Uniwersytet Nawarry oferuje wszystkim swoim studentom podstawa antropologii i etyki. Jaką wartość mają te przedmioty dla ludzi dzisiejszych czasów?

Uzyskanie odpowiedzi na pytania dotyczące istoty człowieka, jego pochodzenia, celu i pełni jest ciągłym wyzwaniem dla ludzkiej kultury. Odkąd człowiek zaczął myśleć, aż do dziś, te kwestie są obecne w historii filozofii, a także u każdego człowieka.

Wymienione w pytaniu przedmioty mają na celu wyrobienie pewnej kultury życia, która umożliwi wszystkim żyć w sposób bardziej ludzki. Nazywa się to, klasycznie, humanizmem. To zainteresowanie wiedzą, która uczłowiecza osobę. Posiadamy przebogatą spuściznę humanistów chrześcijańskich i pozachrześcijańskich, aby nauczyć się mądrości, czyli tego, jak człowiek ma postępować. To prawdziwy skarb, który staramy się streścić i przekazać, wchodząc w dialog z tym co szczególnie interesuje czy też martwi uczniów.

Etyka jest częścią filozofii, nie czerpie w swych fundamentach z wiary. Czy nie sądzi ksiądz, że ludziom wierzącym łatwiej jest żyć w sposób etyczny?

Wierze chrześcijańskiej towarzyszy moralność, która posiada wielką siłę życiową. Jako chrześcijanie wierzymy, że jest to coś na kształt instrukcji, jakie dał nam Bóg aby żyć. I Bóg jest Stwórcą. To jakby sprzedali nam samochód wraz z instrukcją obsługi – bardzo byśmy ją docenili. Poza tym jest to droga piękna i godna zainteresowania, bo uszlachetnia życie ludzkie.

Etyka posiada inną siłę. To wysiłek rozumu, aby pojąć, jak mamy żyć. Doświadczenie pokazuje, że pojawiały się na to pytanie różne odpowiedzi. Z jednej strony, istnieją etyki szczere, które zostały stworzone z pragnieniem bycia uczciwymi. Stanowią bardzo cenne świadectwo ludzkości, chociaż są w mniejszości. Pomagają również, aby dać moralności chrześcijańskiej podłoże rozumu, ponieważ etyka i moralność posiadają liczne punkty styczności. Wystarczy pomyśleć o Sokratesie, Konfucjuszu czy Buddzie.

Istnieją inne etyki, które są raczej pewną wizją zza biurka, konstrukcją czysto umysłową. Chociaż zasługują na szacunek, nie działają dobrze, bo nie są w stanie zaangażować w pełni ludzi. Są w mniejszości, ale zdolne na przykład, aby zaistnieć w jakimś stowarzyszeniu.

Na trzecim miejscu istnieją etyki, które nie mogą faktycznie nazywać się  etykami. Są jedynie argumentami  dla usprawiedliwienia jakiegoś zachowania.

Czy studenci doceniają takie humanistyczne przedmioty na swoich kierunkach?

Powiedziałbym, że doceniają te przedmioty w takim stopniu, w jakim pojawiają się u nich spontanicznie pewne ważne pytania, na które nie potrafią odpowiedzieć. Wpływ przedmiotów może być bardzo różny, w zależności od uprzedniej formacji, jaką posiadają. Dla wielu jest to odkrycie, które staje się ideałem w ich życiu.

Księdza książka “Być chrześcijaninem” odniosła spory sukces, również w Polsce. Czytelnicy są zgodni, że nie czytali nigdzie w sposób tak przejrzysty o tym, jak żyć wiarą, . Co zrobić, aby dobrze wytłumaczyć ludziom wiarę chrześcijańską?

Po pierwsze trzeba pamiętać, że wiara jest darem. Nie jest naszą własnością. Należy traktować ją z dużym szacunkiem, włożyć pewien wysiłek w to, aby poznać ją dobrze. Na przykład można czytać często Katechizm i rozwiązywać swoje wątpliwości. W ten sposób dochodzi się do idei, która jest żywa. Bo chrześcijaństwo nie jest teorią, ale życiem w Chrystusie, który jest Drogą, Prawdą i Życiem.

Taką wiarę należy zaoferować innym również jako dar, jako źródło wielkiej radości. I powinno się również pragnąć żyć tym, co wyznajemy, aby było to autentyczne. W tej książce nie ma nic, co byłoby moje w sensie ścisłym. I to prawda, bo nauczyłem się tego od innych, chociaż chcę uczynić to czymś własnym.

Udał się ksiądz ostatnio do Torunia, aby wygłosić wykład na temat różnych kosmologii, czyli teorii pochodzenia świata. Skąd zainteresowanie księdza tym tematem?

Toruń jest miastem o wielkiej tradycji kosmologicznej, od czasów Kopernika. Ja snuję refleksje nad naszą wizją świata oraz tym, w jaki sposób splatają się w niej nauka, filozofia i wiara. Naukowa wijza świata zasługuje na przemyślenie, tworzy część naszej kultury. To wielkie bogactwo, które pozwala na wzajemny dialog. To moja pasja.

Należę do grupy profesorów mojego uniwersytetu zajmującej się nauką, rozumem i wiarą, w skrócie CRYF (Ciencia Razón y Fe). Mnie samemu bardzo pomogły te rozważania o czterech kosmowizjach, które dziś bierze się pod uwagę. I wierzę, że mogą się przydać też innym. Dlatego dzielę się swymi przemyśleniami, nie tylko w Polsce.

Źródło :
http://www.opusdei.pl/art.php?p=37900

Pod prąd współczesnym tendencjom… w poszukiwaniu prawdziwych wartości.

29 marca 2010

WSTĘP

Obserwacje współczesnego świata pozwalają zauważyć niepokojącą tendencję deprecjonowania pewnych istotnych elementów składających się na system wartości moralnych. W takim położeniu znalazła się wartość wyrastająca z kardynalnej cnoty umiarkowania, a mowa tu o czystość. W tym kontekście czystość (łac. castitas) określa wypracowaną zdolność wzrostu ku dobremu, w której, jak pisze św. Tomasz z Akwinu „pożądliwość trzymana jest przez rozum w karności” [1]

Obecnie znaczenie czystości ogranicza się do powierzchownych analiz, a jeśli już dotyka się głębszych interpretacji to jedynie w pejoratywnym znaczeniu. Najczęściej pojęcie to wiąże się z kontekstem medycznym, koncentrującym się wokół zasad aseptyki
i antyseptyki. Tak wiele mówi się przecież o czystości: wody, substancji chemicznych, leków, powietrza, minerałów, miast czyniąc niejako „jałowym” otoczenie człowieka, zapominając jednocześnie o nim samym. Tymczasem czystość najpełniej dotyczy człowieka jak i relacji
z innymi i samym sobą, myśli i pragnień, a więc ludzkiego wnętrza („z wnętrza bowiem,
z serca ludzkiego pochodzą złe myśli”
Mk 7,21) [2].

CZYSTOŚĆ W BIBLII

W odróżnieniu do dzisiejszych czasów, jakby na przekór tym spłyconym tendencjom Pismo Święte niewiele mówi o czystości, a zdecydowana większość tekstów dotyczy nieczystości.

Do idei czystości w Biblii nawiązują cztery wyrazy, a są to: hebrajskie „tehȏrȏt” oraz greckie: „enkratus”, „agnen” i „kataros”. W tym znaczeniu czystość rozumiana jest zarówno
w kontekście fizycznym, ale także i moralnym, jako opanowanie, powściągliwość, wolność,
a z perspektywy Księgi Rodzaju jako czystość serca. Pomimo tego lapidarnego opisu czystości o nadrzędnej roli tej cnoty świadczy fragment Księgi Syracha gdzie czytamy: „nie masz nic równego kobiecie powściągliwej” (Syr 26, 15). W Nowym Testamencie czystość nabiera jeszcze jednego istotnego znaczenia oscylującego wokół pojęcia „agnos”, „agne”,
a więc czystości jako postawy szacunku dla własnej osoby. Taka sygnalizacja dotycząca cnoty czystości nie jest skorelowana z jej wagą. Szczególnie daje się to zaobserwować
w Nowym Testamencie poprzez tekst kazania na Górze Błogosławieństw, gdzie zostaje nakreślona droga, lub inaczej korzystając z określeń medycznych, recepta na szczęście, wieczne szczęście: „Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą”, a dalej św. Paweł pisze: „Nie powołał nas Bóg do nieczystości, ale do świętości” (Tes 4,7), a więc czystość nadaje kierunek wędrówki bezpośrednio prowadzącej przed oblicze Boga [3]. Dlatego też warto odnaleźć głębokie i pełne znaczenie tej cnoty w dzisiejszym świecie,
a mówiąc językiem Karola Wojtyły skoncentrować się na rehabilitacji czystości [4].

CZYSTOŚĆ W AKTUALNYM UJĘCIU.

Co prawda niewiele można dziś usłyszeć o czystości w pozytywnym znaczeniu moralnym, jeśli już to zazwyczaj w kontekście czystości przedmałżeńskiej, a może bardziej precyzyjnie
z trudnością jej zachowania w dzisiejszej dobie. Tymczasem czystość to płaszczyzna,
w której stykają się ze sobą osoby z wielu środowisk: małżonkowie, osoby konsekrowane czy też osoby pozostające z różnych względów w samotności. Czystość zatem dotyczy bez wyjątku wszystkich w równym stopniu, ponieważ nie daje się ograniczyć jedynie w sferze cielesnej, ale jest pewnego rodzaju stylem życia kierującym się szacunkiem do własnej osoby jak i osoby bliźnich, jest przykładem prymatu rozumu nad własnym ciałem, niejako gwarantem jakości życia. Jednakże jak każda cnota wymaga stałej pracy nad sobą
i nieustannego wysiłku w kształtowaniu własnej wartości [3].

Stąd czystości należy się nieustannie uczyć, o czystość należy walczyć, a w obecnej dobie należy jej także bronić.

Najwięcej uwagi, jak to już wcześniej zostało podkreślone zajmuje czystość przedmałżeńska, bo to ona rzutuje na realizację czystości w małżeństwie. Nadrzędnym celem czystości przedmałżeńskiej, zapewne także i czystości w pozostałych etapach życia jest odwołanie do relacji międzyosobowym opartych o normę personalistyczną, która w treści negatywnej określa, iż „osoba jest takim dobrem, z którym nie godzi się używanie, które nie może być traktowane jako przedmiot użycia i w tej formie jako środek do celu”. W rozumieniu pozytywnym normę tą należy przedstawić w następującej formie: „osoba jest takim dobrem, że właściwe i pełnowartościowe odniesienie do niej stanowi tylko miłość” [4].

Czystość i miłość pozostają w ścisłym związku ze sobą, czego potwierdzeniem są następujące słowa: „czystości nie sposób pojąć bez cnoty miłości. Ma ona za zadanie wyzwalać miłość od postawy użycia”, stąd: „istota czystości leży właśnie w tym, aby w każdej sytuacji „nadążyć” za wartością osoby i do niej „dociągać” każdą reakcję na wartość „ciała i płci”, „(..)być czystym znaczy: mieć „przejrzysty” stosunek do osoby drugiej płci- czystość to tyle co „przejrzystość” wnętrza, bez której miłość nie jest sobą, nie jest bowiem sobą tak długo, jak długo chęć „używania” nie została podporządkowana gotowości „miłowania”
w każdej sytuacji”
[4]. Mówiąc obrazowo za księdzem Wachowiczem okres narzeczeństwa ma na celu poszukiwanie mostów łączących płaszczyznę cielesną, psychiczną i duchową [3], których budowanie pozwala podążać ku miłości oblubieńczej, a więc takiego poziomu,
w którym oddaje się, a może właściwiej, powierza się swoją osobę w całej jej pełni drugiej osobie. „istotą miłości oblubieńczej jest oddanie siebie, swojego „ja”” [4]. Wówczas miłość już w małżeństwie może w pełni wyrażać się bezinteresownym darem z siebie, darem
z własnej cielesności : „Moment seksualny odgrywa w kształtowaniu się miłości oblubieńczej szczególną rolę. Współżycie seksualne sprawia, że zacieśnia się ona do jednej pary osób, choć równocześnie zyskuje na specyficznej intensywności” W takim też tylko zacieśnieniu może się ta miłość tym pewniej otworzyć ku nowym osobom, które z natury są owocem miłości małżeńskiej mężczyzny i kobiety” [3]. Ponieważ miłość oblubieńcza jest miłością opartą
o całkowity dar z siebie, który nie podlega zwrotowi, może więc być tylko realizowana
w małżeństwie. Wówczas moc sakramentalna jest pewnego rodzaju gwarantem (oczywiście dla osób wierzących) czerpania z daru osoby w kontekście cielesnym w sposób trwały, niezmienny w czasie. Miłość oblubieńcza krystalizuje się, niejako weryfikuje się
w pragnieniu dobra drugiej osoby, które nie może być tymczasowe, warunkowe, stąd faza narzeczeństwa wyklucza jej pełną realizację [3,4].

Czystość pozwala na odnalezienie w seksualności prawdziwej głębi i „środka prawdziwej, ludzkiej miłości” [3], wymaga jednak ciągłej pracy nad sobą w kierunku opanowania seksualności i dojrzałości uczuć („miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie szuka swego”,
1 Kor 13).

Czystość ma również ogromne znaczenie w małżeństwie dla kształtowania właściwych relacji, pełnego wyrazu aktu małżeńskiego, który par excellence jest całkowitym, wzajemnym, najintymniejszym, świętym oddaniem się znakiem miłości pełnej, wyłącznej, wiernej i płodnej stając się potencjalnym źródłem życia [5]. Czystość małżeńska jest „relacją wyłączności”, a jej owocem jest wierność [3].

Przeciwnicy określania czystości jako wartości często zarzucają, iż czystość jest „ślepym” hamowaniem cielesności, stałym, ciągłym „nie” w odniesieniu do seksualności. Pogląd ten jest szczególnie bliski w środowiskach gdzie jak pisał K.Wojtyła „nie nadąża się
z afirmowaniem wartości osoby, pozwala się zmajoryzować samym wartościom „sexus””
[4]. Tymczasem w relacjach cielesnych „nie chodzi o doraźne „zniszczenie” w świadomości wartości „ciała i płci” przez zepchnięcie jej przeżycia do podświadomości, ale o trwałą
i długofalową integrację: wartość „ciała i płci” musi być osadzona i ugruntowana w wartości osoby.”
[4].

PODSUMOWANIE

Na koniec jeszcze kilka słów o tym skąd czerpać siły by budowane relacje międzyosobowe były czyste. Właściwie jedynym i najważniejszym autorytetem jest sam Chrystus, ponieważ tylko On jest w stanie kochać w sposób całkowicie bezinteresowny, całkowicie czysty. Jednakże pewną pomocą może być także sposób wypracowany w tym zakresie przez osoby, które ślubowały czystość tj. osoby konsekrowane, ale także osoby świeckie. W drugim wypadku, (świeccy) czystość wydaje się być trudniejsza w realizacji, aczkolwiek przynieść może nieocenione owoce w szerokich kręgach. Czystość jest domeną ludzi wolnych, ceniących także wolność drugiej osoby, dla których miłość jest pragnieniem dobra, wartością absolutną, wokół której i wbrew współczesnym tendencjom koncentruje się, krystalizuje człowieczeństwo.

Bibliografia:

[1] Św. Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna II-IIae q 141 a2 rad3.

[2] Nowy Testament, Ewangelia św. Marka, Wydawnictwo Pallottinum, Poznań, 2003.

[3] ks A. Wachowicz, A.T. Talagowie. „Aby miłość była piękna”, Edycja św. Pawła, Częstochowa 2008.

[4] Karol Wojtyła, „Miłość i odpowiedzialność”. Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin, 2001.

[5] Paweł VI. „ Humanae vitae”, Wydawnictwo TUM, Wrocław, 1999.

Dr Agnieszka Więcławek – Autorka jest doktorem nauk medycznych, pracownikiem Klinki Hematologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, współpracuje z Diecezjalnym Centrum Życia i Rodziny w Sosnowcu, gdzie prowadzi wykłady w Diecezjalnym Studium Życia Rodzinnego. Jest autorem publikacji naukowych z zakresu nauk medycznych. Współredaguje Portal Życia www.pro-life.edu.pl.

Co 11 sekund zabijają dziecko!

18 marca 2010

Odsetek aborcji w dawnych 15 państwach Unii Europejskiej ciągle rośnie, głównie za sprawą Hiszpanii, liberalizującej ciągle swoje prawo aborcyjne – wynika z raportu Instytutu Polityki Rodzinnej. W grupie 15 najstarszych państw UE, co 11 sekund ginie jedno dziecko poczęte.
W skład tzw. grupy państw UE-15 wchodzą kraje, które zostały przyjęte do struktur unijnych przed 1 maja 2004 r. tj.: Belgia, Hiszpania, Francja, W. Brytania, Finlandia, Luksemburg, Włochy, Holandia, Niemcy, Irlandia, Grecja, Dania, Austria, Portugalia i Szwecja.
Zgodnie z ogólnie dostępnymi danymi statystycznymi nagły wzrost liczby aborcji w Hiszpanii przyczynił się do zwiększenia odsetka aborcji dokonywanych w krajach UE aż o 87 proc. w ciągu ostatnich 10 lat. W samej Hiszpanii odsetek ten wyniósł 115 proc. Oznacza to, że w 2008 r. jedna na pięć ciąż w Hiszpanii kończyła się uśmierceniem dziecka poczętego.
W latach 1980-2008, w przedziale wiekowym kobiet do 18 r. życia liczba aborcji w krajach europejskich wzrosła o 8,47 proc. w 1990 r., by w 2008 r. osiągnąć poziom o 18,24 proc wyższy niż na początku tego okresu.
Statystyczne dane krajowe, jak i europejskie EUROSAT-u wykazały, że w 2008 r. w sumie przeprowadzono 2,9 mln aborcji we wszystkich państwach europejskich, łącznie z 27 państwami UE i 14 państwami nienależącymi do struktur unijnych. W krajach UE w sumie dokonano 1 mln 207 tys. 646 aborcji, co stanowi 42 proc. całkowitej liczby aborcji przeprowadzonych we wszystkich państwach europejskich.
W grupie państw UE-15 odsetek aborcji jest szczególnie wysoki. Wzrósł on w ciągu 10 lat o 8,3 proc. Instytut Polityki Rodzinnej podkreśla jednak, że z powodu drastycznego wzrostu liczby aborcji w Hiszpanii dane te są wypaczone, bowiem w sumie w krajach tych rocznie odnotowano wzrost o 70 tys. 941 aborcji, przy czym na samą Hiszpanię przypada 61 tys. 965 aborcji.
Ten ogólny wzrost odsetka liczby zabijanych dzieci poczętych w Hiszpanii i w innych państwach UE-15 kontrastuje z odsetkiem aborcji we wszystkich 27 krajach UE, gdzie liczba aborcji w sumie zmniejszyła się aż o 49 proc.
3 na 4 aborcje przypadające na kraje UE (czyli 77 proc.) dokonywane są w grupie państw UE-15. Daje to w sumie blisko 1 milion dzieci zabijanych co roku w ciągu ostatnich 10 lat. Dane te kontrastują z liczbą 300 tys. aborcji dokonywanych w pozostałych krajach unijnych w tym samym okresie.
Według szacunków Instytutu Polityki Rodzinnej w Europie w wyniku aborcji uśmiercono 20 mln dzieci w ciągu ostatnich 15 lat. Krajami, które dominują w tej niechlubnej statystyce są: W. Brytania, Francja, Rumunia, Włochy i Hiszpania. W sumie w 2008 r. zabito w nich 775 tys. dzieci poczętych.
Demografowie biją na alarm z powodu niskiego wskaźnika dzietności w większości państw europejskich, gdzie rodzi się za mało dzieci, by utrzymać zastępowalność pokoleń. Tymczasem, jak zauważa Instytut „liczba aborcji dokonana w 27 państwach UE rocznie (1 mln 207 tys. 646) jest równoważna deficytowi wskaźnika urodzeń w Europie.
Jedna na 7 aborcji dokonywana jest u kobiet w wieku poniżej 20 lat. Prym wiedzie tutaj W. Brytania.
Odnotowano również, że populacja ludności w wieku poniżej 14 r. życia spadła w krajach UE z 89 mln w 1993 r. do 78,4 mln w 2008 r. Oznacza to, że ubyło ponad 10,5 mln osób młodych.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS